PRZYCZYNY KONFLIKTÓW SPOŁECZNYCH W REJONACH UPRZEMYSŁOWIONYCH Lucjan Latos

                                                                                                Załącznik do biuletynu „Samorządne Strzemieszyce”

 

                             PRZYCZYNY KONFLIKTÓW SPOŁECZNYCH

                               W REJONACH UPRZEMYSŁOWIONYCH

Rozwój przemysłu i urbanizacja wywołują coraz większe nasilenie konfliktów przestrzennych i na tle ekologicznym. Przedsiębiorstwa wielonarodowe na skutek zaostrzania norm środowiskowych w ich krajach, od lat dziewięćdziesiątych ub. wieku przenoszą swoje moce produkcyjne (zakłady) lub inwestycje do Polski z uwagi na tanią siłę roboczą i mniejsze wymagania w ochronie środowiska. Ustala się dla nich tzw. specjalne strefy ekonomiczne.

Oczywiście, rodzi to skutki dla miejscowej ludności. Przykładowo, mieszkańcy naszego regionu z dużych miast, miasteczek i wsi szukają ratunku przed zagrożeniami środowiskowymi. Między innymi interweniują w prasie regionalnej. Przeprowadzona przeze mnie analiza skarg, protestów i interwencji w dziennikach śląskich w latach 2001 – 2004 wykazała, że ogółem opublikowano około stu tego typu spraw. Największa ilość skarg i interwencji dotyczyła uciążliwości emisjami odorów, hałasu i wibracji oraz obaw przed inwestycjami szkodliwymi dla środowiska. Co ciekawe, organy i instytucje odpowiedzialne za przestrzeganie standardów emisyjnych i  zdrowie publiczne, na ogół nie stwierdzały przekroczenia norm, lub nie potrafiły jednoznacznie wyjaśnić przyczyn uciążliwości. Można przypuszczać, iż władze RP i zależne media  uważają, że nadal zakłady przemysłowe są własnością całego narodu. Odpowiedzialność przemysłu za negatywne oddziaływanie na środowisko tłumaczą podobnie jak w pewnej uchwale sądu najwyższego z 1970 r. cytuję: „te konieczne i nie dające się usunąć skutki (szkodliwych emisji) musi ponieść całe społeczeństwo w którym interesie leży przede wszystkim rozwój wielkiego przemysłu będącego podstawą wzrostu powszechnego dobrobytu”.                                                              

Z ogłoszonych praw dotyczących ochrony środowiska w zasadzie nic nie wynika. Na przykład, ustawa z dnia 31.01.1980 r. o ochronie i kształtowaniu środowiska – według stanu prawnego w 1996 r. zawierała 115 przepisów. Natomiast, ustawa z dnia 24.04.2001 r. Prawo ochrony środowiska – według stanu prawnego w 2015 r. posiadała już 411 artykułów. Czy przez to stan środowiska w Polsce poprawił się?

Obowiązujące przepisy warunkują, iż budowa obiektu szkodliwego dla środowiska i zdrowia ludzi wymaga między innymi oceny takiego wpływu. Natomiast, gdy w ramach tej oceny sporządzony jest tzw. Raport oddziaływania na środowisko, jako szczegółowe opracowanie w tym zakresie, to wśród wielu zagadnień, jest tylko jeden zapis dotyczący równoczesnego zagrożenia dla ludzi, roślin, grzybów  itp.

Znawcy przedmiotu, wyrażają obawy, że sporządzenie właściwej oceny lub raportu nie jest w stanie wykonać jeden człowiek z uwagi na interdyscyplinarność problemu. Pewien śląski naukowiec poddał druzgocącej krytyce niektóre oceny oddziaływania na środowisko, lub opinie pisane przez ludzi z tytułami naukowymi. Przytoczył opracowania zawierające stwierdzenia niezgodne z prawami fizyki lub niemożliwe do osiągniecia przy współczesnej technice. Na dodatek, nie ma ustawowego obowiązku weryfikacji oceny i raportu.

Dobitnym przykładem  wartości  takich raportów, były groźne pożary w zakładzie produkcji parafin syntetycznych i Koksowni „Przyjaźń” w Strzemieszycach, gdzie na ich podstawie  dopuszczono do eksploatacji instalacje przemysłowe.

W prawie ochrony środowiska jest wiele pozornie szczytnych zapisów, chroniących środowisko i zdrowie ludzi. Na przykład, zaleca się w studium i miejscowych planach zagospodarowania przestrzennego, aby między innymi uwzględnić ochronę powietrza, wód,

 gleby, ziemi, ochrony przed hałasem i wibracjami, polami elektromagnetycznymi.

Lub przepis, który dopuszcza wydanie pozwolenia na wprowadzenie gazów lub pyłów do powietrza na obszarze na którym zostały przekroczone standardy jakości powietrza, gdy nie powoduje to zwiększenia zagrożenia zdrowia ludzi. Niestety w tym względzie nie ma prawnych unormowań w zabezpieczeniu środowiska i zdrowia ludzi. Gdyby takie były, to w Strzemieszycach nie zmieniono by planu zagospodarowania przestrzennego pod budowę zakładu oddziałującego na środowisko i nie wydawano by już pozwoleń na wprowadzanie gazów i pyłów do powietrza.

W 2014 r. posłanka Ewa Malik wystosowała interpelację do Marszałka Sejmu RP w sprawie lokalizacji niektórych zakładów w dzielnicach Strzemieszyc, oraz ich wpływu na środowisko. Odpowiedzi udzielił Sekretarz Stanu Ministerstwa Środowiska Stanisław Gawłowski. Wyjaśnił, że zagrożenie środowiskowe  powinno być zabezpieczone stosownymi przepisami o ochronie środowiska. Natomiast, do przestrzegania tych norm, zobowiązana jest inspekcja ochrony środowiska.

Ostatnio zwróciłem się do Śląskiego Inspektora Ochrony Środowiska w Katowicach z wnioskiem, czy zakład produkujący wsad szklany do pieców hutniczych wpływa negatywnie na środowisko w Strzemieszycach Wielkich. Pani inspektor Agata Bucko-Serafin nie udzieliła wyjaśnień, gdyż uważała, że taka wiedza jest mi niepotrzebna. Przedstawiła jedynie wyniki badań opadu pyłu na terenie zabudowy mieszkaniowej. Jako podstawę prawną tego monitoringu, podała przepisy które dotyczą innych zanieczyszczeń i innych procedur badań. Odnoszę wrażenie, iż niektórzy urzędnicy uważają społeczność lokalną za głupców.

Owszem, świat dostrzega zagrożenia globalne działalnością przemysłu. Organizuje się międzynarodowe konferencje klimatyczne i wiece. Bojownicy Greenpeace protestują na kominie elektrowni. Twierdzi  się, że emisje dwutlenku węgla do atmosfery są przyczyną klęsk żywiołowych. Natomiast nic się nie mówi, iż pewne graniczne stężenie tego związku w powietrzu, powoduje spadek zawartości tlenu. Przy jego długotrwałym niedoborze w wdychanym powietrzu, mogą nastąpić zmiany w mózgu a nawet śmierć. Niestety, żaden przepis nie nakazuje monitorować tego zagrożenia. O niesprawiedliwości obowiązujących praw świadczą następujące przykłady:

Każdy podmiot gospodarczy posiadający pozwolenie na wyprowadzanie zanieczyszczeń do środowiska, uiszcza stosowne opłaty za tak zwane gospodarcze korzystane ze środowiska  (i zdrowia ludzi w nim przebywających). Wysokość tych należności jest wprost proporcjonalna do ich toksyczności oraz ilości. W naszych dzielnicach setki właścicieli nieruchomości w okolicy zakładów przemysłowych dają im bezpłatnie swoje środowisko (art.143 k.c.)

Jak wcześniej zaznaczyłem, zakłady za korzystanie między innymi z tego indywidualnego środowiska,  wnoszą daniny pieniężne na rzecz miejscowego urzędu marszałkowskiego. Jednakże nie koniec na tym. Posiadacze nieruchomości obciążeni są podatkiem gruntowym w pełnym wymiarze, mimo, że gleba i ziemia zostały skażone zanieczyszczeniami przemysłowymi.

„Uczciwość”  państwa w tworzeniu prawa wyraziła się też w nowelizacji ustawy o ochronie gruntów rolnych i leśnych. Wyjęła ona spod ochrony grunty rolne wszystkich klas, położonych w granicach administracyjnych miast, oraz klasy IV – VI na obszarach wiejskich. Praktycznie, częściowo zamieniono grunty rolne na tak zwane pozostałe od których jest większy podatek. Ponadto, dużo łatwiej można te ziemie pozyskać pod inwestycje.    

Platon przestrzegał: „Ustrój jest dobry jeżeli dobre są prawa”.

                                                                                           Lucjan Latos

                                                                                          grudzień 2018 r.